W Jezusie wybrał mnie Bóg dla siebie przed założeniem świata (por. Ef 1, 4)

To wybranie odczuwałam już od dnia Pierwszej Komunii Świętej, chociaż  teraz doświadczam coraz głębiej tej tajemnicy. Mogę powiedzieć, że moje obecne życie jest nieustanną wdzięcznością za napełnianie mnie obecnością Bożą. Przez długie lata modliłam się do Ducha Świętego i zastanawiałam się jak żyć,  aby być karmelitanką Dzieciątka Jezus według Serca Bożego. Na pewno wierność składanym ślubom i umiłowanie Zgromadzenia przyczyniało się do zrozumienia „małej drogi” św. Teresy od Dzieciątka Jezus, naszej patronki.

Analizując konferencje Sługi Bożego Ojca Anzelma Gądka, naszego Założyciela, mogłam coraz lepiej zrozumieć duchowość Karmelu Dzieciątka Jezus, której podstawą jest Tajemnica Wcielenia Syna Bożego. Nasz Ojciec najczęściej określał rzeczywistość dziecięctwa, jako synostwo Boże, dziecięctwo Boże, dziecięctwo duchowe. Dziecięctwo Boże – Słowo – druga Osoba Boska, jest zawsze Synem Bożym. Ojciec dając całą istność Synowi, daje Mu całą swoją miłość. Bóg podzielił się tym szczęściem z człowiekiem. Stwarzając nas w momencie poczęcia – już wtedy staliśmy się dziećmi Bożymi, jako dzieci pierwszego Adama. Przez sakrament chrztu świętego stajemy się dziećmi Bożymi na podobieństwo Jezusa. Ojciec Niebieski odtwarza nas na wzór swojego Syna, a Syn Boży przez swoje człowieczeństwo i przez łaskę odkupienia prowadzi nas w ramiona Ojca. Dziecięctwo duchowe jest zatem postawą ewangeliczną, a w sposobie praktykowania ta droga jest jakby na nowo „odkryta” przez św. Teresę od Dzieciątka Jezus. Ta droga do świętości jest dostępna dla wszystkich – mówił Jan Paweł II przy ogłoszeniu św. Teresy doktorem Kościoła Powszechnego. Św. Teresa, pisze o. Anzelm, przedstawia świętość w wyrazie ewangelicznym. W swoim życiu i pismach ukazuje drogę do świętości, którą sama nazwała „małą drogą dziecięctwa duchowego”. Ukazując ją Mała Święta, jakby „odwaliła nam” zawaloną drogę do Nieba. Okazało się bowiem, że przez wieki prosta droga doskonałości ewangelicznej uległa komplikacjom przez mnożenie liczby przepisów i praktyk ascetycznych, przesłaniając istotę – ufną miłość do Boga. Orędzie terezjańskie na nowo czyni tę doskonałość dostępną dla każdego. Zdaniem karmelitanki z Lisieux, aby dojść do doskonałości nie trzeba wiele praktyk, surowych pokut, nadzwyczajnych łask, wystarczy uznać swoją nicość i iść do Boga z ufnością i miłością.

Benedykt XVI mówił: „Doskonałym posłuszeństwem jest dopiero Wcielone Słowo, którego miłość dopełnia się na krzyżu. Jego ucieleśnione posłuszeństwo stanowi nową ofiarę, w którą włącza nas wszystkich i w którym przez Jego miłość zostało zniweczone nasze nieposłuszeństwo. My sami nie potrafimy oddać czci Bogu, jednak Syn Wcielony niesie nas wszystkich w sobie i w ten sposób składa w darze to, czego nie potrafimy my sami. Przez chrzest włączamy się w posłuszeństwo Chrytusa, a w Eucharystii – posłuszeństwo Chrystusa na krzyżu ogarnia nas wszystkich, oczyszcza i daje nam udział w doskonałym kulcie składanym przez Jezusa Chrystusa.”

Od młodości zachwycało mnie w Jezusie Jego posłuszeństwo – często mówiłam z radością o tym dzieciom, które uczyłam, jeszcze przed wstąpieniem do zakonu, a później coraz bardziej zachwycała mnie „mała droga”. Jezus uczył mnie i nadal uczy posłuszeństwa w małych rzeczach. O. Anzelm mówił: „Czyńcie małe kroki, ale z nadprzyrodzoną miłością”. Jest to bardzo ważne, ale zachwyciły mnie również słowa św. Jana od Krzyża, który w Romance o Trójcy Przenajświętszej pisze: „Nic mi nie daje szczęścia, tylko Ty, Synu Miły. Wszelkie upodobanie tylko w Tobie znajduję i co Tobie jest drogie ja również to miłuję. Kto niepodobny Tobie, nie uznam go za swego (…) Kto Cię ukocha, Synu, oddam mu w zamian Siebie i miłość Mą ku Tobie, złożę w nim, jakby w Niebie.” Chociaż posłuszeństwo mnie zachwyca i doświadczam nieustannych natchnień Ducha Świętego, by zapatrzeć się w posłuszeństwo Jezusa, to jednak przyznam, że codzienne posłuszeństwo nie jest łatwe, ale zachwyt nad Jezusem pobudza mnie do tego, by w różnych momentach życia mówić: „Dla Ciebie Jezu! Dodaj mi siły, bo sama z siebie się nie uświęcę. Ufam Twojej łasce.” Kocham Jezusa posłusznego będącego zawsze złączonym z Ojcem, podoba mi się to bardzo i dlatego dziękuję Mu za wszystkie natchnienia, które wykorzystuję w różnych sytuacjach, by iść za Jezusem.

   s. Remigia od Niepokalanego Poczęcia NMP
Karmelitanka Dzieciątka Jezus

 

Posted in Świadectwa and tagged .